INRI

Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum

Jezus Chrystus
Ecce Homo
Bóg, który stał się człowiekiem

Przyszedł na świat, aby objawić miłość Boga i przynieść ludziom zbawienie. Jego życie było pełne miłosierdzia, prawdy i nadziei dla każdego człowieka. Największym znakiem tej miłości stała się Jego męczeńska śmierć – dobrowolna ofiara złożona za grzechy całego świata.

Umierając na krzyżu Jezus wziął na siebie ludzkie cierpienie, winę i lęk, aby otworzyć nam drogę do pojednania z Bogiem. A Jego zmartwychwstanie jest ostatecznym zwycięstwem życia nad śmiercią i światła nad ciemnością.

Dzięki Niemu każdy może odnaleźć przebaczenie, nowy początek i nadzieję, która nie przemija. Jezus zaprasza nas dziś, abyśmy zaufali Jego miłości i odkryli prawdziwe życie w Bogu.

Poznaj Jezusa

Przestańmy mówić, że chcemy poznawać Jezusa.
My chcemy, żeby On nam nie przeszkadzał.
Chcemy Go trochę.
Tak, żeby uspokajał sumienie.
Tak, żeby dało się dalej żyć po swojemu.
Poznać Jezusa naprawdę?
To znaczy pozwolić Mu wejść tam, gdzie nikt nie ma dostępu.
W twoją pornografię.
W twoją podwójną moralność.
W twoje kłamstwa, które nazywasz „dyplomacją”.
W twoją pychę, którą mylisz z siłą charakteru.
On nie przychodzi, żeby pogłaskać twoje religijne ego.
On przychodzi, żeby je ukrzyżować.
I to boli.
Bo nagle przestajesz być bohaterem swojej historii.
Nagle widzisz, że większość twoich decyzji to strach.
Że twoja „niezależność” to lęk przed zaufaniem.
Że twoje „mam swoje zdanie” to często zwykły bunt wobec Boga.
Poznajesz Jezusa wtedy, gdy przestajesz się tłumaczyć.
Gdy nie mówisz już:
„Taki mam charakter.”
„Taka jestem.”
„Każdy tak robi.”
Tylko mówisz:
„To jest mój grzech.”
Bez gwiazdek.
Bez przypisów.
Bez obwiniania rodziców, Kościoła, świata, traumy.
I wtedy dzieje się coś niebezpiecznego.
Bo kiedy przestajesz się bronić,
On zaczyna cię leczyć.
A leczenie oznacza amputację.
Amputację iluzji.
Amputację relacji, które cię niszczą.
Amputację nawyków, które karmią twoje ego.
Chcesz bez znieczulenia?
Poznanie Jezusa oznacza, że nie możesz już żyć w półprawdzie.
Nie możesz jedną ręką modlić się, a drugą trzymać to, co cię zabija.
On powie: „Oddaj.”
I będzie czekał.
Nie krzykiem.
Ciszą.
A ta cisza jest gorsza niż krzyk.
Bo wiesz, że decyzja należy do ciebie.
I wiesz co jest najostrzejsze?
Że możesz to czytać, wzruszyć się,
a potem i tak nic nie zmienić.
I On nadal będzie cię kochał.
Ale ty zostaniesz w tym samym miejscu.
Poznać Jezusa to stracić prawo do bylejakości.
To przestać udawać, że jutro się nawrócisz.
To przestać grać rolę ofiary.
To powiedzieć dziś:
„Biorę odpowiedzialność za swoje życie przed Bogiem.”
Bez aplauzu.
Bez emocjonalnej muzyki w tle.
Bez fajerwerków.
Tylko decyzja.
Bo On naprawdę jest.
Nie metafora.
Nie klimat.
Nie tradycja.
I jeśli jest,
to wszystko się zmienia.

Tekst znaleziony w internecie